Primavera Sound Festival – Dlaczego warto tam być?

30 stycznia 2018 TEKSTY

Stało się, Primavera Sound kolejny raz zachwyciła swoim programem. Do tej pory niepisane miano najlepszego festiwalu 2018 roku w Europie pełnił Mad Cool, teraz sytuacja nieco się skomplikowała. Bo gdy Madryt postawił wszystkie karty na artystów z pierwszej ligi rozpoznawalności, Barcelona odpowiedziała czymś innym i czymś bardzo w swoim stylu. Dało to prawie kompletny efekt uzupełnienie, bo artyści na tych dwóch imprezach prawie w ogóle się nie pokrywają. Sporym wyjątkiem jest oczywiście grupa Arctic Monkeys. Można więc swoje festiwalowe plany skierować śmiało na Hiszpanie. „Zaliczając” oba wydarzenia, usłyszy się prawie wszystkich koncertujących latem muzyków.

A w czym tkwi sukces tegorocznego programu imprezy w Barcelonie? Wybrałem pięć (moim zdaniem) najważniejszych powodów. Pamiętając, że kluczowy znalazł się na samym końcu i prezentowany w całości robi ogromne wrażenie. Mowa oczywiście o plakacie.


„Headlinerzy”

Cudzysłów użyty celowo, bo w przypadku tej edycji festiwalu Primavera Sound mocniej pokazywany jest cały program, niż konkretni artyści pełniący rolę headlinera. Zdarzały się plakaty, gdzie akcentowano wielką czcionką wielkie nazwy, tym razem akcent postawiono na kilkanaście punktów. Ta sytuacja nie jest oczywiście czymś wyjątkowym, stosowana jest przez coraz więcej festiwali na świecie. Nie zmienia to jednak faktu, że tegoroczna góra plakatu wygląda imponująco i swoich kategoriach każdy z projektów to projekt warty tego miejsca – Björk, Nick Cave And The Bad Seeds, The National, Migos, Arctic Monkeys, Lorde, A$AP Rocky.

Jedyny koncert BEACH HOUSE w Europie

Podobno małymi krokami szykują się do nagrania nowej płyty, co oznacza oczywiście brak regularnych koncertów. Jednak dla tego festiwalu robią całkiem piękny wyjątek. Na plakacie między Lykke Li i Grizzly Bear, ale dla fanów ten występ może być czymś więcej. Beach House zagrają jedyny w tym roku koncert w Europie właśnie w Barcelonie. Gdzieś po cichu w głowie można spodziewać się ogranych „przebojów”, ale też może premierowych kompozycji.

Różnorodność

Oczywiście ktoś powie, że słowo różnorodność można uważać za całkiem trafny synonim nazwy Primavera Sound. Jednak czemu nie podkreślić tego jeszcze raz jeszcze? Szczególnie, że tegoroczna edycja festiwalu stawia akcenty naprawdę w wielu gatunkowych miejscach. Od popu, który najmocniej w Barcelonie będzie reprezentowała Lorde, przez rap (Migos, Tyler, The Creator, Vince Staples, A$AP Rocky) aż po muzykę gitarową (The National, Grizzly Bear, The War On Drugs). Sporo w tym roku także elektroniki, warto tu wspomnieć takie postacie jak Jon Hopkins, Four Tet, Arca, Dj Koze czy Daphni. Z jednej spory można oczekiwać scenicznego szaleństwa (Fever Ray, Chromeo, The Blaze),  z drugiej całkiem dużej dawki spokoju i może nawet melancholii (Cigarettes After Sex, Nils Frahm)

Jane Birkin & Charlotte Gainsbourg

Ten punkt traktuję bardziej jak ciekawostkę. Czy nie jest uroczy fakt, że na jednym festiwalu zagra matka i córka? Niestety nie tego samego dnia. Charlotte Gainsbourg wystąpi w Barcelonie 1 czerwca i będzie promowała swój ostatni album zatytułowany po prostu Rest.  Intrygujące pozostaje nadal jak ten koncert będzie wyglądał, bo trasa tej artystki po Europie rusza dopiero w połowie lutego. Dzień później (na tej samej scenie) pojawi się matka (Jane Birkin) w towarzystwie 50 muzyków i odda hołd dla Serge’a Gainsbourga.

Miejsce / Atmosfera

Słońce, woda, odpowiednia temperatura. Ostatnie lata trochę dawały nam popalić jeśli chodzi o pogodę w czasie trwania polskich festiwali. Organizatorom nieczęsto udawało się akurat trafić na przypływ lata. W przypadku Primavera Sound można trochę zapomnieć o tym problemie. To jak połączenie udanych wakacji z jeszcze bardziej udaną muzyką. Czasami z lekką zazdrością sprawdzałem wrzucane  do internetu zdjęcia i nagrania – one mówią same za siebie. Relacje uczestników też potwierdzają wyjątkowość miejsca i ludzi przyjeżdżających w tym czasie do Barcelony. Cóż, chyba w końcu wypada sprawdzić ten festiwal!




Na koniec sprawa najważniejsza – plakat Primavera Sound 2018