Rosalie. – Enuff

29 listopada 2016 Recenzje

Choć jej pojawienie się wywołało niemały szum wśród słuchaczy, to jednak trudno nie odczuć wrażenia, iż nie wszystkie karty zostały odkryte. Debiutancki singiel This Thing Called Love spotkał się ze sporą liczbą pozytywnych reakcji, podobnie zresztą jak kolejne produkcje, w których można było usłyszeć jej głos. Jednak pewien chroniczny niedosyt i przekonanie, że Rosalie. nadal nie pokazała pełnej skali tego, co ma do zaoferowania, nie chciało mnie opuścić. Zapowiedź debiutanckiej epki, a co ważniejsze informacja o gronie producentów zaangażowanych w jej powstanie, wzbudziły nie tylko ciekawość, ale i nadzieję na to, że artystka przekona do siebie nie tylko niedowiarków takich jak ja, lecz również tych, na których młoda wokalistka do tej pory nie zrobiła wrażenia. Wydawnictwo zatytułowane Enuff zdaje się spełniać oba te założenia z nawiązką.

Wyprodukowany przez Min T numer Trudno, to jeden z lepszych openerów jakie dane mi było usłyszeć na wydanych w tym roku polskich płytach. Duszny, nieco napięty klimat budowany jest przez Martynę Kubicz od samego początku pulsującymi, wkręcającymi się do głowy dźwiękami i powarkującym od czasu do czasu basem. Refren pojawia się jak uczucie ulgi po wyjściu na świeże powietrze, po długim wieczorze w zadymionym klubie. Pełen emocji, zwłaszcza żalu, głos Rosalie. tworzy doskonałą narrację do opowieści rozgrywanej na klawiszowych akordach. Artystka pokazuje się z nieznanej dotąd strony, którą udało się wyeksponować dzięki polskiemu, swoją drogą świetnemu tekstowi. Linia wokalna poprowadzona jest w sposób subtelny, jednak momentami Rosalie. “zrywa się”, chcąc podkreślić emocjonalny wydźwięk danego fragmentu, co wychodzi jej znakomicie i autentycznie.

Narkotyczno-romantyczny nastrój znajdujemy w Emotions, które z powodzeniem mogłoby wylądować na ścieżce dźwiękowej filmu z gatunku noir. Zresztą przewijające się przez całą epkę smaczki w postaci dźwięków telefonu czy samochodu, aż proszą się o skojarzenie z Nicolasem Windingiem Refnem i jego Drive. Drugi kawałek na Enuff to zasługa Lux Familiara, postaci doskonale znanej fanom polskiej sceny juke. Emotions to mocny dowód na to, że pochodzący z Poznania producent z łatwością potrafi odnaleźć się w innej stylistyce. Bitowy podkład otulony ambientowym tłem to połączenie wyważone i dające pole do popisu Rosalie., która w partii wokalnej kolejny raz podkreśla swoją wrażliwość. Temperatura zaczyna rosnąć.

Skojarzenie z Kelelą, zwłaszcza jej Hallucinogen wydanym w Warp Records, pojawia się przy okazji Pozwól. Rosalie. znów połączyła siły z Jordah, znanym choćby z Małych Miast. Pozwól to wysokojakościowe, pełne kobiecości r’n’b czerpiące garściami z muzyki elektronicznej, co często ma miejsce w twórczości Banks, tak uwielbianej przez Rosalie. Najbliżej do amerykańskiej wokalistki, autorka Enuff ma w kawałku Gone, wyprodukowanym przez duet EssexPaszczak. Piosenka nie pozostawia w pamięci tak wyraźnego śladu, jak poprzednie pozycje z epki – budowany do tej pory mroczny klimat, doskonale pasujący do nocnej jazdy autem po opustoszałym ze zmęczenia mieście, znikł na rzecz mniej zobowiązującej i absorbującej uwagę kompozycji. W Gone nadal wszystko brzmi przyzwoicie, lecz niekoniecznie tak, by móc powiedzieć o Enuff jako o stylistycznie spójnym wydawnictwie. Wrażenie to potęguje So Good, niemal taneczna propozycja autorstwa Mentalcuta. Numer definitywnie przegania nocną aurę, którą spowita była pierwsza, bardziej intrygująca części minialbumu Rosalie. Zamiast niej, mamy do czynienia z lekkostrawnym, momentami dość banalnym r’n’b, któremu towarzyszy najsłabiej skomponowana i wykonana partia wokalna na Enuff. Finał epki powoduje niewielkie uczucie zawodu, które zniknie szybko, jeśli zdecydujecie się posłuchać płyty jeszcze raz od początku.

Po poznaniu Enuff, wrażenie, iż Rosalie. wciąż nie pokazała tego, na co naprawdę ją stać, niemal odeszło w zapomnienie. Nagrana z pomysłem i zaangażowaniem epka, to dowód na to, iż młoda wokalistka nie zasługuje, by postrzegać ją jedynie jako wypełnienie luki, którą w polskiej muzyce jest scena r’n’b. Nie tylko wokalnie Rosalie. pokazuje coraz więcej – stylistyka utworów, w których śpiewa, zmienia się i niezależnie od tego, artystka trzyma wysoką formę, w dodatku zdającą się stale rosnąć. Na szczególną pochwałę zasługują polskojęzyczne momenty na Enuff, gdzie teksty napisane przez znanego z Much Michała Wiraszkę intensywnie romansują z głosem Rosalie., mogącym w jednej chwili zmienić charakter utworu o 180 stopni.

Enuff to ważny krok w karierze Rosalie., który pozwala poznać ją lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, podobnie jak docenić spektrum jej talentu. Choć wydawnictwo zdecydowanie zasługuje na to, by pojawić się w czołówce tegorocznych krajowych debiutów, to jednak nie ustrzegło się słabszych momentów. Ma to swoje atuty – wszak to niedoskonałości są najlepszą motywacją do rozwoju, Miejmy nadzieję, że przekonamy się o tym na kolejnym, tym razem długogrającym albumie Rosalie., na który apetyt spotęgowany przystawką w postaci Enuff, jest już całkiem spory.