Teledysk: Lor – Keaton

16 lutego 2017 Bez kategorii

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, lecz zimowa melancholia u artystów zostaje. Tym razem za najsmutniejszą, a zarazem najbardziej intrygującą piosenkę, jaką dzisiaj usłyszycie, odpowiadają cztery dziewczyny występujące jako Lor. Krakowski zespół powraca po dłuższej przerwie z utworem Keaton, od którego aż bije kruchością oraz smutkiem.

Rok temu pisaliśmy o tej formacji przy okazji plebiscytu Brand New of 2016. Zachwycaliśmy się, że mimo młodego wieku kwartet potrafi roztaczać wokół swojej muzyki tak oniryczny i unikalny klimat. Od tamtego momentu minęło już trochę czasu. Peany dotyczące talentu młodych wykonawczyń nie tracą na znaczeniu, jednak komplementy związane z ich dojrzałością owszem. Premierowa kompozycja ostatecznie potwiedza, że tu nie ma o czym dyskutować: autorki EP-ki Welcome, Welcome, I’m a Worm bronią się słowami i muzyką samą w sobie.

Kawałek wyprodukowany przez Piotra Madeja (Patrick the Pan) już od pierwszych sekund przenosi nas do odrealnionej rzeczywistości. Przejmujący, przywodzący na myśl Sóley albo Aurorę głos Jagody Kudlińskiej doskonale współgra z alt-popowym, kameralnym instrumentarium. Partie pianina nie wchodzą w drogę skrzypcom, zaś w outrze łączą się w barwny i trudny do przeoczenia kanon. Choć malkontenci mogą stwierdzić, że podobnych, skandynawsko brzmiących projektów jest teraz zbyt wiele, na polskiej scenie od dawna nie znalazłem nic tak subtelnego, a zarazem osadzonego w klasycznych ramach. Artystki nie bawią się bowiem syntezatorami, lecz podobnie jak Keaton Henson, Ane Brun czy Agnes Obel bazują na tradycyjnym podejściu do singer-songwritingu.

Do Keaton powstał teledysk zrealizowany przez Motion Pikczer – tę samą grupę, która odpowiadała za pierwsze wideo Loru. Warto włączyć go w najwyższej rozdzielczości: ujęcia ruchomych wydm, surowych wnętrz czy minimalistycznej natury robią wrażenie.