Tongue of the Ocean

25 lutego 2018 TEKSTY

Na potrzeby polecenia wam dwóch pięknych płyt, posłużę się pewnymi skojarzeniami i porównaniami. Oba wydawnictwa zostały wydane 9 lutego i ich autorzy pojawiają się w tym miejscu po raz pierwszy, co dla mnie jest niezwykle ekscytującą sprawą. Ich muzyka mogłaby śmiało stać się ścieżką dźwiękową niejednego skandynawskiego dramatu, jest chłodna i momentami wręcz niepokojąca. Niklas Paschburg powinien przypaść do gustu fanom Nilsa Frahma czy Ólafura Arnaldsa, natomiast klimat Tongue kojarzy mi się z historiami tworzonymi przez Wacława Zimpla. Spotkanie z tymi krążkami to jednocześnie podróż do dwóch zupełnie różnych miast – Hamburga i Los Angeles. Ta podróż z siarczystym mrozem za oknem w moim przypadku okazała się strzałem w dziesiątkę.

Niklas Paschburg – Oceanic ANENON – Tongue

 

Jeśli potrzebujesz trochę muzycznego spokoju, przestrzennej muzyki do swojej intymnej przestrzeni, to te dwie propozycje są właśnie dla ciebie. Trafiłem na nie przypadkowo, a z tego przypadku narodziły się odrębne i równie urzekające sytuacje. Mam wrażenie, że o tych dźwiękach nie trzeba zbyt wiele mówić, tego trzeba po prostu posłuchać. Muzyka instrumentalna ma to do siebie, że daje ogromną dowolność interpretacji oraz wolność emocji i całe piękno w niej zawarte każdy może czytać na swój, indywidualny sposób. Oba albumy z jednej strony brzmią bardzo niezobowiązująco, z drugiej potrafią mocno pochłonąć. Oceanic i Tongue wrzucam do sprawdzenia poniżej, krążki dostępne są także w serwisach streamingowych. Niech wam się dobrze słucha!